premiera Morderstwo w Orient Expressie

Morderstwo w Orient Expressie
reżyser: Kenneth Branagh | gatunek: Dramat; Kryminał
grają: MULTIKINO

premiera Cicha noc

Cicha noc
reżyser: Piotr Domalewski | gatunek: Obyczajowy
grają: HELIOS

premiera Coco (dubbing)

Coco (dubbing)
reżyser: Lee Unkrich, Adrian Molina | gatunek: Animowany; Familijny
grają: HELIOS

premiera Tom of Finland

Tom of Finland
reżyser: Dome Karukoski | gatunek: Biograficzny; Dramat
grają: HELIOS

premiera Totem

Totem
reżyser: Jakub Charon | gatunek: Dramat; Sensacyjny
grają: MULTIKINO

 

 Recenzje

 
Dyskusja. "Życie Pi"
Dominik Nykiel: Kiedy wyszliśmy z kina po seansie "Życia Pi" milczałeś, a Twoja mina wskazywała znudzenie i rozczarowanie. W moim przypadku było zupełnie odwrotnie. A przyznam szczerze, że myślałem, że Tobie się ten film spodoba. Co więc jest w nim - według Ciebie - nie tak?

Rafał Kaplita: Bo widzisz, można powiedzieć, że to wyświechtane usprawiedliwienie, ale padłem ofiarą nastawienia. Do kina wędrowaliśmy w momencie, kiedy wiadomo było, że film ma aż (!) 11 nominacji do Oscara, również w tych najważniejszych kategoriach, Ang Lee też na gruncie kina już coś znaczy i można powiedzieć, że prezentuje jakość nieschodzącą poniżej pewnego poziomu. Dodając do tego chwyty reklamowe i hasła typu: „ależ to nieprawdopodobna historia!”, wychodzi nam z głowy film, który musi być jednym z najważniejszych w skali roku. W rzeczywistości pokazany nam został obraz o mentalności bajek Walta Disneya, ale do tego stopnia zbanalizowany i łopatologiczny, że Walt Disney by go światu nie pokazał!

DN: To wychodzi na to, że każdy z nas szedł na „Życie Pi” z jakimś nastawieniem. Tylko że moje nastawienie nie było wynikiem świadomości, że film ma aż tyle nominacji do Oscara. Akurat w tej konkretnej sytuacji ta informacja w ogóle mnie nie interesowała. Szedłem z dobrym nastawieniem, ponieważ jakieś sześć, może siedem lat temu przeczytałem książkę Yanna Martela (książkę wydano w 2004 lub 2005 roku, wtedy u nas nie było o niej tak głośno jak teraz, chociaż jej autor właśnie za nią otrzymał Nagrodę Bookera), na podstawie której Ang Lee zrobił film, i bardzo mi się spodobała. Urzekła mnie sama historia, sam pomysł, i prosty, ale piękny język, jakim ta powieść została napisana. Po jakimś czasie przeczytałem, bodajże w miesięczniku FILM, że do jej adaptacji przymierza się – o ile dobrze pamiętam – aktor Laurence Fishburne. Jak widać, jeśli chodzi o reżysera, nic z tego nie wyszło. W każdym razie od tego czasu oczekiwałem filmu. I gdy zobaczyłem pierwszy zwiastun, pomyślałem sobie, chociaż nie pamiętam już dokładnie treści książki, że Lee poszedł mocno w stronę – właśnie – nie tle co bajkowości, co baśniowości, dodając do tego niesamowicie barwną stronę wizualną. (Przymierzam się do zakupu powieści i ponownego jej przeczytania, więc będę miał okazję na świeżo porównać książkę z filmem). Nie uważam też, by Lee zrobił coś gorszego od tego, co robi(ł) Disney, na którym przecież wychowaliśmy się i jak widać wcale nam to źle nie zrobiło. Może właśnie dzisiaj należałoby z powrotem aplikować dzieciom Disneya i bajki w jego stylu. Nie byłoby tyle agresji i tylu młodych spaczonych psychik. Dlatego staję w obronie „Życia Pi”. Tym bardziej, że porusza on ważną kwestię.

RK:
Ale tu nie idzie o to, że to jest lepsze czy gorsze od Disneya, idzie o to, że to jest jeszcze bardziej naiwne. I tak, jak u Disneya przyjmujemy to w ciemno, bo wiadomo, czym Disney pachnie i co serwuje, tak w tym przypadku jesteśmy skołowani nieco, bo z jednej strony film stara się nam pokazać tragedię chłopaka, któremu w jednej minucie ginie cała najbliższa rodzina, który ląduje na łódce ratunkowej z, wiadomo, drapieżnym tygrysem bengalskim, z drugiej strony opakowuje nam się to w element dziecinady. I właśnie idzie o to, że nie ma tu grama baśniowości, bo baśniowość sama w sobie jest fantastyczna, tymczasem w „Życiu Pi” chodzi o prawdopodobieństwo wydarzeń, które tylko wydają się nieprawdopodobne. Tu nie ma fantastyki, nie licząc może tych komputerowych zwierząt, które pomimo, jak to nazywasz, barwnego wyglądu, zachowują się nienaturalnie. Te surykatki np. są żywcem wyjęte z „Epoki lodowcowej”.

DN:
Oczywiście, że są tu elementy baśniowości! Zwróć uwagę, w jaki sposób jest to wszystko przedstawiane: w sposób magiczny, tajemniczy i nieprawdopodobny (wieloryb, który wyskakuje z wody, miliony świecących meduz, zmagania Pi z żywiołem i z samym Bogiem (już kiedy statek zatonął) i ta spokojność i niesamowita kolorystyka oceanu i nieba, niczym z najpiękniejszego obrazu, które następują po żywiole. No i sama narracja już dorosłego głównego bohatera opowiadającego swoją historię pisarzowi, któremu brakuje i wiary we własne możliwości, i pomysłu na fascynującą opowieść, w taki sposób, jakby opowiadał baśń, w której miejsce krasnoludów, skrzatów, czarownic i wróżek zajmują właśnie zwierzęta – z tygrysem bengalskim (i milionami surykatek) na czele. I chociaż tygrys, czyli Richard Parker, wygląda bardzo realistycznie, to jego sposób przedstawienia, jego rola, jest tu bardzo baśniowa. I zwróć uwagę, czemu przede wszystkim to wszystko służy. A służy opowiedzeniu o wierze i jej poszukiwaniach.

RK: Oj, jeśli wieloryba wyskakującego z wody albo tygrysa będziemy traktować jako postacie baśniowe, to należałoby zmienić w ogóle definicję baśni. To są normalne, żyjące stworzenia. Tak wygląda świat morski. Jak oglądasz jakiś dokument o podmorskim życiu, to też uważasz go za baśniowy? A przecież są tam stworzenia, o których nam się nie śniło i też potrafią świecić. Więcej, mylisz się, mówiąc, że sposób przedstawiania tygrysa (jak i sam tygrys) jest baśniowy. Idzie w tym filmie właśnie o to, że jest to typowe, zwykłe zwierzę, ze swoją dzikością i instynktami. Właśnie tygrys, jako zwierzę bez skrupułów, które nie potrafi „wywęszyć” Boga, stanowi tu kontrapunkt dla postaci Pi – człowieka, który tym różni się od zwierzęcia, że ma kulturę, rozwinięty rozum i potrafi dostrzec w świecie Boga. Nie ma w tym jednak niczego odkrywczego, to banalne stwierdzenie.

DN: Może właśnie zbyt dosłownie odbierasz tę historię? To nie jest przecież historia na faktach. Natomiast nie jest to banalne, ale proste. Bo o sprawach najważniejszych i najtrudniejszych (wiara, Bóg, poszukiwanie sensu życia itd.) trzeba mówić prosto. Wtedy to do ludzi dociera.

RK: Kiedy nie chodzi tu o fakty czy dosłowność, ale o treść. Skoro, jak mówisz, jest to film o wierze, to ja się pytam, co takiego on o wierze mówi? Że jak się rozbijesz na morzu i będziesz pół roku dryfował, to wtedy znajdziesz Boga? Jak trwoga to do Boga? – jak mawia jedno z przysłów, nawiasem podkreślających właśnie banał sytuacji.

DN: Pamiętasz scenę, kiedy Pi, jeszcze przed katastrofą, je ze swoją rodziną obiad? Oni biorą się do jedzenia, a on pod nosem odmawia modlitwę. Po tej sytuacji ojciec zwraca mu uwagę, że nie może wyznawać kilku religii na raz. Może sobie wybrać, jaką tylko chce religię, nawet taką, która ojcu się nie spodoba, ale niech będzie to jedna religia, której będzie się trzymał. I ta jego podróż, te wszystkie ciężkie doświadczenia, doprowadzają go ostatecznie do Boga, który wystawił go na próbę, ale jednocześnie pozwolił mu przetrwać.

RK: Mam wrażenie, że nadajesz temu filmowi sens, którego on sam nie posiada. Posiłkujesz się wielkimi stwierdzeniami typu „dotarł do Boga”, lecz w rzeczywistości owa duchowa wędrówka bohatera ku Bogu jest spłaszczona jak marketowa reklamówka. Ang Lee tworzy tu bajkę, z której faktycznie można wywnioskować, że wiara w cokolwiek (niekoniecznie chrześcijańskiego Boga) może mieć jakiś sens, może nieść przetrwanie, ale samego sensu wiary w tym filmie nie ma, a jeśli chcemy o niej myśleć w takich kategoriach, to, doprawdy, lepiej w ogóle. Wracając do filmu – uważam, że odzwierciedla on współczesną, złą tendencję Hollywoodu do spłaszczania właśnie. Kino amerykańskie ostatnimi laty sprowadza zasadnicze tematy naszego życia do banałów. Jeśli traktujemy „Życie Pi” jako film religijny, to dużo pewniej bym go przyjął, gdyby jego bohater dotarł do Boga sam z siebie, a nie pod wpływem złych warunków atmosferycznych. Myślę, że ta historia miała potencjał, który został zmarnowany.

DN: Nie chodzi o to, że mamy traktować ten film jako film religijny. Nic z tych rzeczy! Chodzi o to, że kryje on w sobie pierwiastek religijny, duchowość, na którą należy zwrócić uwagę. I jedni albo ją przyjmą w takiej wersji, jaka jest, a drudzy (jak Ty) ją odrzucą lub całkowicie pominą. Bo w pierwszej kolejności JEDNAK jest to kino rozrywkowe (film sklasyfikowany jako dramat, przygodowy), które stawia na wizualność i wywołanie emocjonalnych przeżyć. Ma oczarowywać, uwodzić i sprawiać, że przeżyjemy niesamowitą i nieprawdopodobną przygodę. Może i nie daje pola do popisu wyobraźni (w końcu to była i jest rola książki – literackiego pierwowzoru), ale za to dostarcza przyjemnych wrażeń zmysłowych.

RK:
To ja w takim razie podsumuję, skoro piszesz o emocjonalnych przeżyciach. Przeżywać i emocjonować to ja się mogę czymś, co ma w sobie myśl, co ma w sobie sens i ciekawe przesłanie. Wizualność sama w sobie jest fajna, owszem, w końcu to film, który jest rzeczą wizualną, jednak bez fajnej treści jest jak sreberko po zjedzonej czekoladzie – tak naprawdę nie wiadomo, co z nim zrobić. Chyba tylko do kosza. I wobec tego obawiam się właśnie, że dzisiejsze kino to coraz częściej otoczka, która się błyszczy, świeci, ale nic poza tym. I najgorsze, że jest ważniejsza od samego filmu, jak to złotko: piękne, ładne, a czekolada niezjadliwa, w dodatku zawierająca kilka „E”. Byłoby dobrze, gdyby opakowanie nie wartało więcej niż jego zawartość.

DN: Coś w tym jest. Ale ostateczną ocenę filmu Anga Lee pozostawmy widzom i…czasowi. Bo ten jest najlepszym i najostrzejszym recenzentem każdego filmu.


Tagi: życie pi , dyskusja , dominik nykiel , rafał kaplita
Data wprowadzenia: 2013-01-14
 

 Komentarze

 

Książkę przeczytałam dwa razy, obejrzałam film. I? Dla mnie jest to opowieść o BARDZO wrażliwym chłopcu, który nie potrafi, nie chce kroczyć wyznaczonymi ścieżkami zatem poszukuje, swojej drogi, samego siebie, określenia swojej osoby (gdy zaczyna dorastać). Tragiczne wydarzenia na morzu są dla niego tak traumatyczne, iż UCIEKA! No, ale nie bardzo ma gdzie.. mała łódka i ogrom oceanu. Ucieka we własny umysł, który tworzy irracjonalny, a jednak do przyjęcia świat. Pi od najmłodszych lat wychowywał się ze zwierzętami i to one są uosobieniem ludzkich charakterów, którzy znaleźli się z nim w łódce. Hiena, zebra, orangutan i tygrys. W historii z ludźmi jest kucharz, matka chłopca i tajwański marynarz, który złamał nogę tak jak zebra. W obu opowieściach pojawia się ślepy rozbitek oraz kucharz, który morduje by przetrwać. Czy w szalupie były zwierzęta czy ludzie? W obu historiach Pi opowiada też o zjadaniu ludzkiego mięsa przez człowieka i wtedy gdy mówi o tym Japończykom, to już bardzo niepokoi. Każdy może wybrać własną historię tak jak i każdy może zdecydować czy wierzy w Boga.

Autor: Monika

Data: 2013-01-31 10:51:38

Film, moim zdaniem, jest słaby. Fajne obrazki, sympatyczny główny bohater, ale głębszego przesłania nie zauważam.

Autor: Rafał

Data: 2013-01-23 14:03:06

Jestem godzinę po filmie, który opowiadał o moim życiu i pomógł mi w podjęciu poważnych decyzji.Dał mi nadzieję i zachęcił do walki o siebie. To terapia dla wszystkich ludzi "na zakręcie". Poczułam, ze Bóg jest ze mną bo nieświadomie wybrałam właśnie ten film w czasie gdy nie wiedziałam co z sobą zrobić. Zachęcam serdecznie wszystkich wątpiących w człowieka do obejrzenia "Życia Pi". I walczcie o siebie!

Autor: Nazakręcie

Data: 2013-01-17 15:41:08

[1] 
Twój podpis
Treść:
Tylko zalogowani użytkownicy
mogą dodawać komentarze. Zaloguj się

Portal resinet.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i wypowiedzi zamieszczanych przez internautów. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

 Zapowiedzi

 Reklama

 Recenzje

 Resinet poleca

Kingsman: Złoty krąg
(Akcja; Komedia USA, Wielka Brytania)

Lego Ninjago
(Animowany; Bajka Dania USA)

Ptaki śpiewają w Kigali
(Dramat Polska)

Lego Ninjago (mała sala)
(Animowany; Bajka Dania USA)

Ptaki śpiewają w Kigali (mała sala)
(Dramat Polska)

Kino Konesera: Ptaki śpiewają w Kigali
(Dramat Polska)

 Dla dzieci

Tarapaty
(Familijny; Przygodowy Polska)

Lego Ninjago
(Animowany; Bajka Dania USA)

Lego Ninjago (mała sala)
(Animowany; Bajka Dania USA)

 Filmoteka

 Warto zobaczyć

Sprawdź aktualny repertuar kin

 Konkursy

Chwilowo brak konkursów

 Dzisiaj w kinach: piątek, 24.11.2017 r.

HELIOS

Cicha noc 12:30, 19:30,
Coco (dubbing) 10:15, 15:45, 18:00,
Listy do M. 3 09:30, 12:45, 15:30, 18:30, 21:00,
Najlepszy 10:00, 17:00, 20:15,
Tarapaty 10:00,

HELIOS Galeria

Cicha noc 13:30, 18:45, 21:00,
Coco (3D, dubbing) 11:00, 13:45,
Coco (dubbing) 10:00, 11:30, 13:00, 15:45, 18:30,
Listy do M. 3 09:00, 10:30, 13:00, 15:30, 16:30, 18:00, 20:30, 21:15,
Morderstwo w Orient Expressie 14:15, 16:00, 20:00,
Najlepszy 14:15, 17:00, 19:30, 22:00,

MULTIKINO

Botoks 22:20,
Cicha noc 13:00, 15:25, 17:50, 20:15, 22:30,
Coco (3D, dubbing) 11:50, 14:35,
Coco (dubbing) 10:05, 11:00, 12:50, 13:45, 15:35, 17:20, 18:20,
Emotki. Film (dubbing) 10:20, 11:20,
Liga Sprawiedliwości (napisy) 12:35, 17:55, 20:30,
Listy do M. 3 10:10, 12:15, 13:30, 15:00, 15:55, 16:30, 17:30, 18:30, 19:00, 19:30, 20:05, 20:55, 21:30, 21:55, 22:30,
Morderstwo w Orient Expressie 12:40, 15:10, 17:40, 20:10,
Najlepszy 12:30, 14:40, 17:05, 19:55,

ZORZA

Cicha noc 12:00, 20:50,
Listy do M. 3 14:00,
Najlepszy 18:40,

 Ostatnio dodane

 Promocje kin

 Kontakt

Rzeszowski Portal Informacyjny resinet.pl

tel.  017 85 06 396
fax. 017 85 06 397

e-mail: kina@resinet.pl

Tutaj znajdziesz nasze pełne dane kontaktowe.