premiera 24 godziny po śmierci

24 godziny po śmierci
reżyser: Brian Smrz | gatunek: Thriller
grają: HELIOS

premiera Wojna płci

Wojna płci
reżyser: Jonathan Dayton, Valerie Faris | gatunek: Biograficzny; Komedia
grają: MULTIKINO

 

 Recenzje

 
Recenzja. "Roman Polański: Moje życie"
Najnowszy dokument o Romanie Polańskim miał swoją polską premierę 18 maja 2012. Czekałem z niecierpliwością na ten film, odliczając najpierw miesiące, potem tygodnie, a następnie dni. Jakie było moje zdziwienie i rozczarowanie, kiedy ani w tym oczekiwanym dniu, ani później „Roman Polański: Moje życie” nie pojawił się na ekranie żadnego z rzeszowskich kin. Było to dziwne i zaskakujące zarazem, ponieważ twórca „Dziecka Rosemary” to jeden z najwybitniejszych i najwyrazistszych reżyserów na świecie. A wokół niego zawsze dużo się działo i dzieje, i wiele o nim mówiło i mówi nadal, więc – używając sformułowania dziennikarskiego – temat jego osoby jest zawsze na czasie. A tu nic. Cisza. I jak powiedziałem, oczywiście pół żartem, pół serio, przed seansem do publiczności licznie zgromadzonej w sali widowiskowo-kinowej Wojewódzkiego Domu Kultury w Rzeszowie, musieliśmy dopiero reaktywować DKF „KLAPS”, żebym mógł w końcu obejrzeć ten film.

Dlaczego tak bardzo zależało mi (kolega Rafał był z początku sceptycznie nastawiony do tego pomysłu), aby obejrzeć i jednocześnie pokazać innym ten dokument o Polańskim? Ponieważ już z założenia jest on inny od wcześniejszych dokumentów (np. od dokumentu „Roman Polański. Ścigany i pożądany” z roku 2008) i wszystkiego, co do tej pory napisano o tym reżyserze. Nie ma w nim skandalu, nie ma pikanterii, nie ma pożądania i nie ma ścigania. Jest tylko Roman Polański i jego wieloletni przyjaciel i producent kilku jego filmów, Andrew Braunsberg. Panowie siedzą sobie w domu reżysera w Gstaad w Szwajcarii (w czasie jego aresztu domowego) i rozmawiają o dzieciństwie twórcy „Rzezi”, o jego młodości, o aktorskich i reżyserskich początkach, sławie i życiowych dramatach, których niemało doświadczył, a o których rozpisywały się wszystkie brukowce. I tak przez półtorej godziny.

I chociaż mamy do czynienia z (nie)typowym i (nie)zwykłym wywiadem przeplatanym archiwalnymi zdjęciami i filmami z czasów drugiej wojny światowej oraz z prywatnego archiwum reżysera, to ani przez moment nie czujemy się tą formą znudzeni. Wręcz przeciwnie. Z obserwatorów tego dialogu w pewnym momencie, niezauważalnie, stajemy się jakby jego uczestnikami. Poznajemy Polańskiego od zupełnie innej strony niż tej, którą znamy z medialnych doniesień. Widzimy w nim ciepłego, otwartego człowieka/artystę, który wiele w życiu przeszedł, wielu cierpień doświadczył; który był „raz na wozie, a raz pod wozem”; i który potrafi przyznać się do błędu i powiedzieć „przepraszam”. Ale bez zbędnego kalania się i tłumaczenia, bo nie temu służył ten film. Polański jest w nim bardzo szczery, prawdziwy i… ludzki. A te odczucia potwierdzają opinie wielu klubowiczów-dyskutantów, którzy po seansie przyznali, że dokument ten pozwolił im na nowo odkryć osobę reżysera i spojrzeć na niego zupełnie innymi oczami. Chociaż przez tyle lat byli święcie przekonani, że „znają go” i „wiedzą, jaki jest”. Jak widać rozczarowania mogą być przyjemne. A jeśli są jeszcze podlane pozytywnymi emocjami (jednej z pań film „odebrał” na chwilę mowę), wtedy dokument w pełni spełnia swoje zadanie.

Dominik Nykiel
dominon@interia.pl


Kolejny film o Polańskim – można by powiedzieć. I faktycznie, w dobie, kiedy o kontrowersyjnym życiu artysty (mniej o twórczości) mówi się tak dużo i tak emocjonalnie, kolejny dokument wydaje się rzeczą niekoniecznie potrzebną, może nawet na siłę.

A przynajmniej sam tak o nim myślałem, choć, jak się okazało, niesłusznie.

„Moje życie” bowiem to rzecz o Polańskim, nie da się ukryć, ale dla odmiany o bohaterze opowiada sam… Polański. Swoista autoterapia (tak, jak w przypadku Kim Ki-Duka?) (?), rodzaj ekranowego ekshibicjonizmu (?), a może po prostu próba najzwyklejszej w świecie, szczerej wypowiedzi, której przecież pośród opinii brukowców nie było (?). Czymkolwiek by ten film nie był – jest inny niż poprzednie. O Polańskim oczywiście. Bo to wywiad rzeka (formuła tak ostatnio popularna, również w literaturze) przeprowadzony dzięki przyjacielowi „Romka”, w jakimś stopniu przez niego też zainicjowany. I właśnie z tej przyczyny na „Moje życie” można patrzeć na dwa sposoby. Dzięki najbliższemu od lat przyjacielowi Roman Polański może być szczery i sięgnąć do pokładów swoich najgłębiej zakopanych uczuć. Dzięki niemu może się bez najmniejszego skrępowania otworzyć. I tak też robi. I to jest wyjątkowe. Bo skandalista Polański okazuje się tu nagle człowiekiem z krwi i kości, z bolącą przeszłością i ranami, które już się nie zagoją; okazuje się człowiekiem mocno uczuciowym i… sympatycznym. I dlatego właśnie jest wyjątkowy, ale… No właśnie, zawsze pozostaje jakieś „ale”. Na tę samą sytuację można spojrzeć z zupełnie innej strony, bo przecież bliski przyjaciel Polańskiego, to osoba zaufana. Przy nim można czuć się bezpiecznie i być pewnym, że pewne rzeczy, tak czy siak, nawet gdyby się wypsnęły, zostaną między nimi. Zaufany przyjaciel pozwala na coś, na co nie pozwoliłby zupełnie obcy reporter – na możliwość manipulacji własnymi słowami, na selekcję tego, co chce się powiedzieć, a co zostawić dla siebie. W końcu to od nich dwóch zależy, co zobaczymy i jak odbierzemy. Na tym polega filmowa siła perswazji.

I dlatego, wobec tego filmu, należy sobie zadać pytania: na ile wierzymy Romanowi Polańskiemu (?), na ile chcemy wierzyć i ufamy, że to, co mówi, jest prawdą szczerą jak na spowiedzi (?), a na ile pozostajemy nieufni (?), pamiętając, że film, to jednak nie życie, a odwieczna iluzja…

Rafał Kaplita
tuco@vp.pl

Tagi: dominik nykiel , rafał kaplita , roman polański , dkf klaps
Data wprowadzenia: 2012-10-02
 

 Komentarze

 
Twój podpis
Treść:
Tylko zalogowani użytkownicy
mogą dodawać komentarze. Zaloguj się

Portal resinet.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i wypowiedzi zamieszczanych przez internautów. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

 Zapowiedzi

 Reklama

 Recenzje

 Resinet poleca

Kingsman: Złoty krąg
(Akcja; Komedia USA, Wielka Brytania)

Lego Ninjago
(Animowany; Bajka Dania USA)

Ptaki śpiewają w Kigali
(Dramat Polska)

Lego Ninjago (mała sala)
(Animowany; Bajka Dania USA)

Ptaki śpiewają w Kigali (mała sala)
(Dramat Polska)

Kino Konesera: Ptaki śpiewają w Kigali
(Dramat Polska)

 Dla dzieci

Tarapaty
(Familijny; Przygodowy Polska)

Lego Ninjago
(Animowany; Bajka Dania USA)

Lego Ninjago (mała sala)
(Animowany; Bajka Dania USA)

 Filmoteka

 Warto zobaczyć

Sprawdź aktualny repertuar kin

 Konkursy

Chwilowo brak konkursów

 Dzisiaj w kinach: wtorek, 12.12.2017 r.

HELIOS

Cicha noc 19:30, 21:45,
Coco (dubbing) 09:30, 11:30, 16:00, 18:00,
Listy do M. 3 10:00, 21:30,
Mikołaj i spółka 12:30, 15:15,
Morderstwo w Orient Expressie 09:00, 19:00, 21:30,
Najlepszy 15:30, 20:30,
Pierwsza gwiazdka (dubbing) 09:45, 12:00, 14:00, 17:30,

HELIOS Galeria

Cicha noc 19:00, 21:45,
Coco (dubbing) 09:00, 13:30, 16:00, 18:00,
Listy do M. 3 09:00, 13:00, 15:30, 18:30, 21:00,
Mikołaj i spółka 10:45, 14:15, 17:00,
Morderstwo w Orient Expressie 10:15, 17:45, 21:15,
Najlepszy 11:45, 15:15, 20:30,

MULTIKINO

Cicha noc 21:45,
Co wiecie o swoich dziadkach? 10:10, 15:50, 22:10,
Coco (dubbing) 12:30, 14:30, 16:00,
Listy do M. 3 14:40, 15:40, 17:05, 18:05, 19:30, 20:30, 21:55,
Mikołaj i spółka 10:00, 13:40, 15:15, 17:45,
Morderstwo w Orient Expressie 12:50, 15:20, 17:50, 20:20,
Na karuzeli życia 13:30, 20:10,
Najlepszy 11:05, 17:20, 19:45,
Pierwsza gwiazdka (dubbing) 09:30, 11:00, 12:20, 13:00, 15:00, 17:00,
Wojna płci 18:00, 20:40,

ZORZA

Bikini Blue 18:00,
Wojna płci 20:00,

 Ostatnio dodane

 Promocje kin

 Kontakt

Rzeszowski Portal Informacyjny resinet.pl

tel.  017 85 06 396
fax. 017 85 06 397

e-mail: kina@resinet.pl

Tutaj znajdziesz nasze pełne dane kontaktowe.