premiera Liga Sprawiedliwości

Liga Sprawiedliwości
reżyser: Zack Snyder | gatunek: Akcja; Fantasy
grają: HELIOS

premiera Najlepszy

Najlepszy
reżyser: Łukasz Palkowski | gatunek: Biograficzny; Dramat
grają: MULTIKINO

premiera Sprawa Chrystusa (lektor)

Sprawa Chrystusa (lektor)
reżyser: Jon Gunn | gatunek: Dramat
grają: MULTIKINO

Zapowiedzi

Cicha noc

HELIOS
24-11-2017

Totem

MULTIKINO
24-11-2017

 

 Recenzje

 
Recenzja. "San Andreas"
Wpływy z wyświetlania „San Andreas” – szczególnie poza granicami USA – pokazują, że film ten trzęsie kinami – jak to zgrabnie ujęto na portalu filmweb.pl. Również i u nas ta katastroficzna propozycja kina amerykańskiego miała lepsze weekendowe otwarcie (35 000 widzów), niż „Mad Max: Na drodze gniewu” (21 565 widzów)*. Ale jeśli się temu bliżej przyjrzeć, jest to informacja zaskakująca, ponieważ „San Andreas” to kino mocno schematyczne, czerpiące wręcz na bezczelnego garściami z takich produkcji jak „Pojutrze” czy „2012” - obie w reżyserii Rolanda Emmericha. To z kolei sprawia, że nie oferuje nam ono niczego nowego ani zaskakującego. Chociaż, przyznać trzeba, że są w tym filmie sceny, które robią wielkie wrażenie. I to wydaje się być celem tego filmu i jego reżysera: przebić mistrza w pokazywaniu kataklizmu na wielkim ekranie.

W „San Andreas” reżyser, Brad Peyton, postanowił dokonać zniszczenia nie całego świata, jak to zrobił Emmerich, ale tylko jego niewielkiej części, ograniczając się do Stanów Zjednoczonych – i tu: głównie Los Angeles i San Francisco. Punktem wyjścia do ekranowych wstrząsów („największego udokumentowanego trzęsienia ziemi” – cytat z filmu) i tego, by na głowę bohaterom spadały całe wieżowce, a wielka woda zmywała ich z powierzchni ziemi, jest tytułowy uskok tektoniczny, który znajduje się na obszarze Kalifornii. To on sprawi, że małżeństwo i rodzina Raya, dzielnego ratownika i pilota helikoptera w jednym (granego przez pokaźnie zbudowanego Dwayne’a Johnsona), ocaleje. Bo, jak to zwykle bywa w kinie katastroficznym, na tle ogólnoludzkiej tragedii i tak najważniejsza jest jednostka – rodzina. Dzięki temu obok wizualnego podziwu jest jeszcze współczucie. I albo to wszystko razem zagra, albo nie.

W przypadku „San Andreas” zagrało, ale tylko na pół gwizdka. Przede wszystko dlatego, że – jak wspomniałem wcześniej – mamy do czynienia ze schematem i naśladownictwem w jednym. A skoro tak jest, to znaczy, że już wszystko widzieliśmy i doskonale znamy. I to w zdecydowanie w lepszej wersji. Bo ile to już razy w kinie rozpadał się napis „Hollywood” czy zrywał most w San Francisco? Dlatego nic nas nie zaskoczy i nie porwie, sprawiając, że wyjdziemy z kina oczarowani i prawdziwie wstrząśnięci, a nie zmieszani. Zmieszanym w tym przypadku można być, ponieważ twórcy chyba całą uwagę skupili na wykreowaniu efektów specjalnych, zapominając, że przewidywalny jak śnieg w zimie scenariusz pełen obrażających inteligencję widza dialogów to największa zbrodnia. Słuchając płynących z ekranu tekstów, które zgrzytają w uszach bardziej niż walące się budynki, ręce i uszy opadają. (Nawet jeśli wypowiadają je atrakcyjne i silne kobiety, które też są integralną częścią kina spod znaku katastrofy). To właśnie dodatkowo, a może nawet przede wszystkim, wpływa niekorzystnie na odbiór i ostateczną ocenę filmu.

W „San Andreas” nie zabrakło miejsca również dla pochwały i wiary. Pochwała została skierowana w stronę naukowców (oni też są elementem schematu), których wszyscy mają w nosie, gdy jest dobrze, ale gdy dzieje się już źle, to słucha się ich jak wyroczni. Natomiast patetyczna wiara wybrzmiewa tutaj jeszcze głośniej niż pochwała myśli naukowej. Dotyczy ona tego, że nawet po takim kataklizmie USA są w stanie podnieść się i dumnie stanąć na nogach. Bo przecież nikt ani nic nie ma tyle siły, by ich pokonać. Owej wierze, również obowiązkowo, towarzyszy powiewający sztandar, a na dokładkę – zachodzące słońce. I tak do następnego filmowego kataklizmu.

Dominik Nykiel
dominon@interia.pl

*Podaję za portalem Onet.pl – dane z dn. 10.06.2015
 
 
Data wprowadzenia: 2015-06-18
 

 Komentarze

 
Twój podpis
Treść:
Tylko zalogowani użytkownicy
mogą dodawać komentarze. Zaloguj się

Portal resinet.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i wypowiedzi zamieszczanych przez internautów. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

 Zapowiedzi

 Reklama

 Recenzje

 Resinet poleca

Kingsman: Złoty krąg
(Akcja; Komedia USA, Wielka Brytania)

Lego Ninjago
(Animowany; Bajka Dania USA)

Ptaki śpiewają w Kigali
(Dramat Polska)

Lego Ninjago (mała sala)
(Animowany; Bajka Dania USA)

Ptaki śpiewają w Kigali (mała sala)
(Dramat Polska)

Kino Konesera: Ptaki śpiewają w Kigali
(Dramat Polska)

 Dla dzieci

Tarapaty
(Familijny; Przygodowy Polska)

Lego Ninjago
(Animowany; Bajka Dania USA)

Lego Ninjago (mała sala)
(Animowany; Bajka Dania USA)

 Filmoteka

 Warto zobaczyć

Sprawdź aktualny repertuar kin

 Konkursy

Chwilowo brak konkursów

 Dzisiaj w kinach: wtorek, 21.11.2017 r.

HELIOS

Listy do M. 3 11:00, 12:00, 13:30, 16:00, 17:00, 18:30, 19:30, 21:00, 22:00,
Najlepszy 10:00, 13:00, 15:30, 18:00, 20:30,

HELIOS Galeria

Emotki. Film (dubbing) 12:30, 16:45,
Listy do M. 3 09:30, 11:00, 12:00, 13:30, 14:30, 16:00, 17:00, 18:30, 19:30, 20:00, 21:00, 22:00, 22:30,
Najlepszy 10:00, 13:00, 15:30, 18:00, 19:00, 20:30, 21:30,

MULTIKINO

Liga Sprawiedliwości (dubbing) 10:30, 13:05, 15:40,
Liga Sprawiedliwości (napisy) 14:05, 18:15, 19:15, 20:55,
Listy do M. 3 09:00, 10:15, 11:40, 12:40, 13:05, 14:05, 15:05, 15:30, 16:05, 16:30, 17:30, 18:00, 18:30, 19:00, 20:00, 20:30, 21:00, 21:30,
Najlepszy 10:35, 11:35, 13:00, 14:00, 15:25, 16:25, 17:50, 18:50, 20:15, 21:15,

ZORZA

Cicha noc 19:00,
Listy do M. 3 10:30, 20:50,
Manifesto (mała sala) 13:30, 21:10,
Najlepszy 13:00, 17:00,

 Ostatnio dodane

 Promocje kin

 Kontakt

Rzeszowski Portal Informacyjny resinet.pl

tel.  017 85 06 396
fax. 017 85 06 397

e-mail: kina@resinet.pl

Tutaj znajdziesz nasze pełne dane kontaktowe.