premiera Liga Sprawiedliwości

Liga Sprawiedliwości
reżyser: Zack Snyder | gatunek: Akcja; Fantasy
grają: HELIOS

premiera Najlepszy

Najlepszy
reżyser: Łukasz Palkowski | gatunek: Biograficzny; Dramat
grają: MULTIKINO

premiera Sprawa Chrystusa (lektor)

Sprawa Chrystusa (lektor)
reżyser: Jon Gunn | gatunek: Dramat
grają: MULTIKINO

Zapowiedzi

Cicha noc

HELIOS
24-11-2017

Totem

MULTIKINO
24-11-2017

 

 Recenzje

 
Recenzja. Strasznie głośno, niesamowicie blisko
Polska premiera kinowa tego filmu była zaplanowana na 27 kwietnia. Kwietniowe wydania czasopism filmowych dość obszernie informowały o tym tytule i aktorach w nim występujących. Minął szczęśliwie kwiecień, minął szczęśliwie maj, a o filmie ani widu, ani słychu. Zacząłem więc drążyć temat. Jak się dowiedziałem, kolejna data premiery, która gdzieś tam bardzo niepewnie przewinęła się, przypadała ponoć na 22 czerwca. I ten termin okazał się widmowy. Aż tu w wakacyjne piątkowe popołudnie, 13 lipca, słyszę w radiu, że dzisiaj premierę DVD ma film „Strasznie głośno, niesamowicie blisko”, który wyreżyserował Stephen Daldry (reżyser np. „Godzin” z Nicole Kidman, Meryl Streep i Julianne Moore). Z jednej strony byłem tą informacją zaskoczony, ale z drugiej strony już od jakiegoś czasu czułem, że ta produkcja powtórzy los „J. Edgara” Clinta Eastwooda. I tak też - jak widać - się stało. Pech-nie pech, ważne, że film ujrzał w końcu światło dzienne. Trudno zaliczyć go do arcydzieł, bo do tego mu daleko, jednak zdecydowanie wart jest poświęcenia tych dwóch godzin i kilku minut. Nie tylko dlatego, że występuje w nim Tom Hanks, Sandra Bullock, Max von Sydow i jeszcze nieznany wszystkim, utalentowany aktorsko piętnastolatek, Thomas Horn. Wart jest obejrzenia również a może przede wszystkim dlatego, że dotyczy ważnych, ludzkich spraw: lęku przed nieznanym, śmierci, pogodzenia z losem, optymistycznego patrzenia na życie, rodzicielstwa i w ogóle istoty emocjonalnych więzi z bliskimi. Natomiast pretekstem do przemycenia tych kwestii są wydarzenia z 11 września. A wszystko widzane oczami dziecka.

Tak, to kolejna produkcja (chociażby po „WTC” Olivera Stone’a czy ”Lot 93” Paula Greengrassa), która dotyczy „tego najstraszliwszego dnia”, ale jakże jest ona inna od swoich poprzedników. Chociażby przez to, że zamachy terrorystyczne są tutaj tłem, które - i owszem – oddziałują mocno na nasze emocje, ale istotę stanowi, i największe poruszenie wywołuje, dramat pojedynczego człowieka i pojedynczej rodziny, która 11 września straciła swojego członka. Stąd bohaterem „Strasznie głośno, niesamowicie blisko” jest rodzina Shellów. Na jej czele stoi Thomas Shell (Hanks), jubiler, który zawsze chciał zostać naukowcem, ale o wyborze życiowej drogi zadecydowały kwestie rodzinne, a dokładniej finansowe. To dobry człowiek, mąż i ojciec. Jego żoną jest kochająca Linda (Bullock), a oczkiem w głowie syn Oskar (Horn), o ponadprzeciętnej inteligencji, któremu poświęca każdą wolną chwilę. Razem bawią się w „wyprawy rozpoznawcze” (np. ojciec pewnego dnia zaszczepia w Oskarze intrygującą myśl, że Nowy Jork miał kiedyś szósty okręg, i od tej chwili chłopiec próbuje go zlokalizować) i pojedynkują się na oksymorony (wymyślanie na poczekaniu dwóch przeczących sobie słów). Tak jest do 11 września, kiedy to dwa samoloty wbijają się w wieże WTC. W tym czasie, w jednej z wież, znajduje się Thomas. I jak wiele innych osób dzwoni do domu, by najpierw poinformować, że coś się wydarzyło, potem, by powiedzieć, że nic mu nie jest i że wszystko będzie dobrze, a na końcu, resztkami sił, już bez nadziei na ocalenie, by przekazać, że kocha swoich najbliższych. Nie danemu mu jest porozmawiać z synem. Dlatego nagrywa sześć wiadomości na domową automatyczną sekretarkę.

To tylko skrót, mały zakrys początkowej fabuły. Jak to wszystko dokładnie wyglądało i przebiegało, dowiadujemy się stopniowo z retrospekcji. W każdym razie na plan pierwszy, do samego już końca, wysuwa się Oskar, który nie potrafi pogodzić się z nagłą śmiercią ojca. To on jest tutaj najważniejszy i jego niezrozumienie tego, co się stało. Bo nie rozumie, jak ktoś, kto nawet nie znał jego ojca, mógł go zabić. Nie rozumie, po co chować pustą trumnę, skoro nie ma w niej ciała ojca. Nie godzi się na coś takiego, na taki świat, który po 11 września zaczął go przerażać. I w chwili rozterek i pytań bez odpowiedzi dochodzi kolejna niewiadoma: do czego pasuje tajemniczy klucz, który znalazł w szafie ojca, ukryty w niebieskim wazonie, z którego zostały tylko drobne kawałeczki, w małej kopercie opisanej nazwiskiem Black? Oskar uważa, że ojciec zostawił mu w ten sposób ważną wiadomość. Dlatego postanawia odszukać właściwą osobę o nazwisku Black i zamek, do którego pasuje klucz. Uzbrojony w odpowiedni sprzęt, z opracowaną szczegółowo mapą, na której są zaznaczone adresy ludzi o tym nazwisku, z tamburynem w ręce (dźwięk tego instumentu uspokaja chłopca) i w towarzystwie tajemniczego, milczącego staruszka w czarnym garniturze (Sydow), piszącego na kartkach wiadomości (na dłoniach natomiast ma wypisane: na jednej „YES”, a na drugiej „NO”), wyrusza na poszukiwania.

Ciężko jest powstrzymać się od szczegółowego opowiedzenia tej historii. Jak napisałem na wstępie, arcydziełem ten film nie jest i zapewne nie zostanie za taki uzany nawet za sto lat, ale za to bardzo intryguje i porusza. Zalicza się również do tych mądrzejszych produkcji, które – przynajmniej w przypadku piszącego te słowa – chodzą po głowie jeszcze długo po seansie i sprawiają, że chce się do nich powrócić. Dlaczego? Ponieważ – zapewne zabrzmi to jak paradoks - można mu przypisać tyle samo plusów, co minusów. Ogólnie mówiąc, potrafi tak samo maksymalnie skupić uwagę widza, jak i miejscami go znużyć. Chociaż drugi seans po wielotygodniowej przerwie, będący wynikiem wyżej wspomnianego „chodzenia po głowie”, całkowicie temu zaprzeczył. Był bardziej odkrywczy i poruszający niż ten pierwszy. Ale może do rzeczy.

W „Strasznie głośno, niesamowice blisko” pojawiają się same znane nazwiska (poza Hornem, ale i o nim niebawem będzie głośno). Żadnego z nich nie trzeba bliżej przedstawiać. To aktorzy znani i lubiami. Szczególnie Hanks za swoją przyjemną aparycję i bezpretensjonalny charakter, podkreślany ciepłym, kojącym głosem. Nieważne w jakim filmie gra i w jaką postać się wciela, zawsze jest świetny. I potrafi stworzyć świetne i niezapomniane kreacje. Chociażby taki „Forrest Gump” bez niego nie byłby tym samym „Forrestem Gumpem”. Nic dodać, nic ująć. Jednak w filmie Daldry’ego nie miał wiele do zagrania. Na krótko pojawia się na ekranie. Rola Thomasa Shella, kochającego ojca, nie była ani rolą wymagającą, ani charakterystyczną. Tak naprawdę każdy mógł ją zagrać. Każdy, oczywiście, posiadający tzw. miły wizerunek. Ale próbuję sobie wyobrazić ten film bez Hanksa i od razu wiem, że to już nie byłoby to samo. Bo przecież wnosi on jakiś niewidzialny, magnetyczny pierwiastek, który dodaje podwójnej wartości historii, w której występuje.

Podobnie rzecz ma się z Bullock. Tutaj jej bohaterka pozostaje całkowice w cieniu. Na początku jest żoną swojego męża, a potem matką swojego syna, który nie uważa się za „normalnego” dzieciaka, chociaż, jak mówi, zalewając się łzami, bardzo się stara. I tę rolę mogła zagrać każda aktorka. Niekoniecznie miary Bullock. A jednak, znając ją z ról romantycznych, komediowych i dramatycznych, idealnie wkomponowuje się w tę opowieść i razem z Hanksem tworzą zgraną parę.
Inaczej jest w przypadku von Sydowa – aktora, który najbardziej kojarzy się z rolą rycerza Antoniusa Blocka z „Siódmej pieczęci” Bergmana. W ostatnich latach pojawił się również u Scorsesego w „Wyspie tajemnic” czy u Scotta w „Robin Hoodzie”. Tutaj stary, zgarbiony, powolny i całkowicie milczący, piszący lub pokazujący swoje myśli, skrywający swoją tajemnicę i dręczony wyrzutami sumienia (wszystko wypisane na twarzy), jest cichym aniołem stróżem niespokojnego Oskara. Chociaż nie mówi nic, dla chłopca jest najlepszym towarzyszem rozmowy i nauczycielem życia. To najbardziej charakterystyczna „twarz” tego filmu. W tej roli – roli tajemniczego Lokatora, który mieszka u babci Oskara – nie mógłby go zastąpić nikt. Nie widzę tutaj godnej alternatywy. Chociaż sprawia wrażenie, że „nie robi nic”, tylko towarzyszy Oskarowi, to jednak robi wiele dla tej opowieści. A patrzenie na jego wyciszony aktorski popis jest czystą przyjemnością.

Natomiast Horn (rocznik 1997), czyli odtwórca roli Oskara, to dopiero odkrycie. Filmografii jeszcze nie posiada, niewiele się jeszcze o nim pisze, ale z czasem to się zmieni. Zapowiada się obiecująco. To talent aktorski na miarę Haleya Joela Osmenta („Szósty zmysł”) i Freddiego Highmore’a („Kroniki Spiderwick”, „Artur i Minimki”, „Marzyciel”). W „Strasznie głośno, niesamowicie blisko” to on najbardziej gra widzowi na wszystkich strunach emocji. Tworzy kreację, od której ciężko oderwać oczy. Potrafi uczynić, że szczerze współczujemy jego nieco neurotycznemu bohaterowi i razem z nim mamy ochotę płakać, gdy ten czuje się bezradny. Piękna sprawa, godna zaznaczenia i polecenia, by bliżej przyjrzeć się tej roli w trakcie projekcji filmu.

Na uwagę zasługuje również niewidzialny, lecz słyszalny bohater – muzyka. Bardzo przypomna tę z „Godzin”, chociaż do obu filmów komponowali ją różni twórcy. Podkreśla niepokój i rozterki głównego bohatera. Jest przejmująca, pojawia się w tle i „nie razi” w uszy. Ale nie sposób ją sobie przypomnieć, zanucić. Trzeba się w nią wsłuchać i poddać się jej.

Szkoada, że „Strasznie głośno, niesamnowicie blisko” ominęło kinowe ekrany. Wtedy byłaby szansa, że obejrzałoby go więcej osób. A przede wszystkim więcej osób usłyszałoby o nim. Teraz pozostaje tylko wydanie DVD. Warto po nie sięgnąć i w skupieniu obejrzeć film Daldry’ego. Nie tylko ze względu na wydarzenia, do których nawiązuje, nie tylko na aktorstwo, jakie prezentuje, ale przede wszystkim ze względu na kwestie, o których mówi (a te wymieniłem na wstępie) i przesłanie, które z niego wypływa. A to już szanowni Czytelnicy odkryją sami (plus skąd wziął się taki tytuł) – jako zadanie rozpoznawcze. I nawet jeśli miejcami kogoś znudziłby ten film (jest taka ewentualność, chyba, że podobały się Państwu „Godziny” i „Billy Elliot”, tego samego reżysera, to nie mam mowy o nudzie), na pewno nie da on o sobie zapomnieć. Nie pozostanie więc tylko wakacyjnym wspomnieniem. Czego wszystkim przyszłym widzom życzę.

Dominik Nykiel
dominon@interia.pl


Tagi: strasznie głośno niesamowicie blisko , dominik nykiel , recenzja
Data wprowadzenia: 2012-07-18
 

 Komentarze

 
Twój podpis
Treść:
Tylko zalogowani użytkownicy
mogą dodawać komentarze. Zaloguj się

Portal resinet.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i wypowiedzi zamieszczanych przez internautów. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

 Zapowiedzi

 Reklama

 Recenzje

 Resinet poleca

Kingsman: Złoty krąg
(Akcja; Komedia USA, Wielka Brytania)

Lego Ninjago
(Animowany; Bajka Dania USA)

Ptaki śpiewają w Kigali
(Dramat Polska)

Lego Ninjago (mała sala)
(Animowany; Bajka Dania USA)

Ptaki śpiewają w Kigali (mała sala)
(Dramat Polska)

Kino Konesera: Ptaki śpiewają w Kigali
(Dramat Polska)

 Dla dzieci

Tarapaty
(Familijny; Przygodowy Polska)

Lego Ninjago
(Animowany; Bajka Dania USA)

Lego Ninjago (mała sala)
(Animowany; Bajka Dania USA)

 Filmoteka

 Warto zobaczyć

Sprawdź aktualny repertuar kin

 Konkursy

Chwilowo brak konkursów

 Dzisiaj w kinach: wtorek, 21.11.2017 r.

HELIOS

Listy do M. 3 11:00, 12:00, 13:30, 16:00, 17:00, 18:30, 19:30, 21:00, 22:00,
Najlepszy 10:00, 13:00, 15:30, 18:00, 20:30,

HELIOS Galeria

Emotki. Film (dubbing) 12:30, 16:45,
Listy do M. 3 09:30, 11:00, 12:00, 13:30, 14:30, 16:00, 17:00, 18:30, 19:30, 20:00, 21:00, 22:00, 22:30,
Najlepszy 10:00, 13:00, 15:30, 18:00, 19:00, 20:30, 21:30,

MULTIKINO

Liga Sprawiedliwości (dubbing) 10:30, 13:05, 15:40,
Liga Sprawiedliwości (napisy) 14:05, 18:15, 19:15, 20:55,
Listy do M. 3 09:00, 10:15, 11:40, 12:40, 13:05, 14:05, 15:05, 15:30, 16:05, 16:30, 17:30, 18:00, 18:30, 19:00, 20:00, 20:30, 21:00, 21:30,
Najlepszy 10:35, 11:35, 13:00, 14:00, 15:25, 16:25, 17:50, 18:50, 20:15, 21:15,

ZORZA

Cicha noc 19:00,
Listy do M. 3 10:30, 20:50,
Manifesto (mała sala) 13:30, 21:10,
Najlepszy 13:00, 17:00,

 Ostatnio dodane

 Promocje kin

 Kontakt

Rzeszowski Portal Informacyjny resinet.pl

tel.  017 85 06 396
fax. 017 85 06 397

e-mail: kina@resinet.pl

Tutaj znajdziesz nasze pełne dane kontaktowe.